Co oznacza neuroinkluzywny design produktu?

Każdy, kto uczy się nowego języka, zna to uczucie: głowa jest już przeciążona, zanim właściwa nauka w ogóle się zacznie. Ekran z ciągle zmieniającymi się kolorami, nagle pojawiającymi się podpowiedziami i nawigacją, która zachowuje się inaczej w każdym widoku, pochłania uwagę potrzebną tak naprawdę na słówka i gramatykę. Właśnie tu zaczyna się neuroinkluzywny design.

Termin ten na pierwszy rzut oka brzmi jak fachowe określenie dla niewielkiej grupy użytkowników, na przykład osób z ADHD, autyzmem czy dysleksją. W rzeczywistości opisuje jednak pewną postawę: projektowanie, które od początku uwzględnia fakt, że ludzie odbierają i przetwarzają informacje w różny sposób, zamiast traktować te różnice później jako wyjątek. Nie ma jednego standardowego użytkownika, dla którego wszyscy inni są odstępstwem, lecz szeroki zakres sposobów postrzegania, który od samego początku jest częścią projektu.

Przewidywalność: wiedzieć, co będzie dalej

Jedną z kluczowych zasad jest przewidywalność. Gdy ćwiczenie wygląda dziś tak samo jak wczoraj, gdy przycisk zawsze znajduje się w tym samym miejscu i pełni tę samą funkcję, gdy lekcja podąża za rozpoznawalnym schematem, mózg nie musi już zużywać energii na ponowne rozszyfrowywanie interfejsu. Ta energia zostaje wtedy do dyspozycji dla właściwej nauki. Dla osób, które łatwo tracą koncentrację przez nadmiar bodźców, nie jest to miły dodatek, lecz warunek konieczny, by w ogóle móc się skupić.

Mniej bodźców, więcej kontroli

Drugą zasadą jest ograniczona ilość bodźców: brak automatycznie odtwarzanych animacji, brak nagle pojawiających się komunikatów o sukcesie, brak dźwięków odzywających się bez powodu. Każdy dodatkowy bodziec to małe rozproszenie uwagi, niezależnie od tego, czy miał motywować, czy nie, zwłaszcza że częściej wywołuje stres niż motywuje.

Równie ważne jest jednak to, by ta ilość bodźców nie była dla wszystkich ustawiona na sztywno jednakowo niski poziom. Niektórzy uczący się lubią mieć w tle trochę muzyki, inni potrzebują całkowitej ciszy, by się skupić. Dlatego do dobrego projektowania należy to, by ilość bodźców pozostawała regulowana: kto chce więcej, dostaje więcej. Kto chce mniej, dostaje mniej. Ustawienie domyślne powinno być powściągliwe, ale kontrola powinna zawsze należeć do użytkowników.

Jasno słyszeć, jasno czytać, jasno rozumieć

Po trzecie: informacje powinny być dostępne przez więcej niż jeden kanał zmysłowy. Samo przeczytanie nowego słowa to coś innego niż dodatkowe jego usłyszenie, a niektórzy ludzie rozumieją i zapamiętują mowę znacznie lepiej niż tekst pisany, albo odwrotnie. Zdanie "Poproszę kawę" można wyświetlić na ekranie, ale dopiero gdy usłyszy się je wypowiedziane, wymowa, rytm i akcent stają się naprawdę uchwytne. Kto oferuje jedno i drugie jednocześnie, nie polega na tylko jednej drodze do zrozumienia.

Ściśle z tym związany jest sam język: jasne, jednoznaczne sformułowania zamiast ironii, gry słów czy zdań dopuszczających kilka interpretacji. "Prawie gotowe, zostało jeszcze jedno zadanie" jest jednoznaczne. "Chyba niewiele już brakuje" pozostawia miejsce na interpretację, którą niektórzy muszą najpierw z trudem rozszyfrować, zanim w ogóle zrozumieją, o co chodzi.

Zbudowane nie dla nielicznych, lecz dla wszystkich

Co łączy wszystkie te zasady: powstały z potrzeb osób szczególnie wrażliwych na słabe projektowanie, ale poprawiają doświadczenie praktycznie dla każdego. Przewidywalna struktura pomaga nie tylko przy ADHD, ale też każdemu, kto otwiera aplikację zmęczony po stresującym dniu pracy. Ograniczona, regulowana ilość bodźców pomaga nie tylko przy nadwrażliwości sensorycznej, ale też w zatłoczonym przedziale pociągu, gdzie po prostu nie ma się ochoty na migające animacje. Jasny język pomaga nie tylko przy dysleksji, ale każdemu, kto właśnie uczy się obcego języka i nie rozumie jeszcze każdego niuansu. To jest właściwy sens neuroinkluzywnego designu: nie ma jednej grupy docelowej, dla której się go tworzy, i drugiej, która na tym korzysta. To ta sama grupa.

Nie ma jednej grupy docelowej, dla której się to tworzy, i drugiej, która na tym korzysta. To ta sama grupa.

Tak myślimy o Norimo

W Norimo te zasady nie są dodatkiem wprowadzonym później, lecz częścią podstawowej struktury. Kto chce, może w ustawieniach spokoju ograniczyć lub całkowicie wyłączyć animacje, dźwięki w tle i automatyczne efekty, zależnie od tego, co danego dnia jest dla niego dobre, zgodnie z ideą spokojniejszego podejścia do nauki języków. Ćwiczenia mają stałą, powtarzalną strukturę, dzięki czemu można skupić się na treści zamiast na obsłudze. Nowe słowa i zdania z reguły można zarówno przeczytać, jak i usłyszeć.

Nie podjęliśmy tych decyzji dlatego, że dobrze się sprzedają, lecz dlatego, że jesteśmy przekonani, że dobre projektowanie ostatecznie służy wszystkim, którzy chcą uczyć się z Norimo, a nie tylko tym, którzy proszą o to najgłośniej.

Masz ochotę zacząć od razu?

Ucz się języków dzięki dialogom, nagraniom audio i powtórkom, we własnym tempie.

Wypróbuj Norimo za darmo