Jak Norimo chce motywować spokojem zamiast grywalizacji
Kiedy zaczynaliśmy pracować nad Norimo, wcześnie zadaliśmy sobie pytanie, które towarzyszy nam do dziś: jak motywować ludzi, by miesiącami trzymali się nauki języka, nie oszukując ich przy tym? Większość aplikacji do nauki języków, z których sami korzystaliśmy, opiera się na sprawdzonym wzorcu z branży gier. Rankingi, które porównują nas z obcymi ludźmi. Serduszka lub życia, które można wyczerpać. Animacje confetti po każdej poprawnej odpowiedzi i przypomnienia, które grożą utratą serii.
Świadomie zdecydowaliśmy się nie przejmować tego systemu dla Norimo. Nie z zasady, lecz dlatego, że uważamy, iż stoi on na drodze do właściwego celu: języka, którym naprawdę można mówić.
Dlaczego głośne systemy budzą naszą nieufność
Elementy grywalizacji działają, to bezsporne. Rankingi i liczniki serii generują krótkoterminowo prawdziwą aktywność. Problem tkwi w tym, co nagradzają. Kto chce wspiąć się na szczyt rankingu, otwiera aplikację, ponieważ wymaga tego ranking, a nie dlatego, że akurat chce ułożyć zdanie po hiszpańsku. Kto boi się utracić swoją serię, klika wieczorem o północy jeszcze przez pięć fiszek ze słówkami, choć nic z tego nie zostaje w pamięci. Takie systemy wiążą motywację z samą aplikacją, zamiast z tym, co aplikacja właściwie ma przekazać. Gdy tylko nagroda znika, na przykład podczas urlopu lub w stresującym tygodniu, u wielu osób załamuje się także chęć nauki. Przeszkadzało nam to na podstawie własnych doświadczeń z takimi aplikacjami: pozornie nauczyliśmy się języków, nie potrafiąc powiedzieć w prawdziwej rozmowie więcej niż wcześniej.
Co zamiast tego widać w Norimo
Zamiast rankingów pokazujemy uczącym się, co naprawdę potrafią. Po kilku tygodniach z Norimo widać nie tylko wynik punktowy, ale na przykład, jakie tematy radzi się już opanować bez zaglądania do słownika, choćby zamówienie w restauracji czy wskazanie drogi. Ten postęp jest przedstawiany spokojnie, bez animacji, bez dźwięku, po prostu jako uczciwy stan rzeczy. Prawdziwa nagroda leży dla nas nie w aplikacji, lecz poza nią: uczucie bycia naprawdę zrozumianym w rozmowie jest silniejsze niż jakakolwiek odznaka. Staramy się projektować ćwiczenia tak, by to uczucie pojawiało się możliwie wcześnie, na przykład dzięki krótkim, realistycznym dialogom zamiast izolowanych pytań o słówka.
Przypomnienia zamiast straszenia
Także w przypomnieniach idziemy inną drogą. Zamiast komunikatów typu "Twoja seria wygasa za dwie godziny" wysyłamy krótkie, rzeczowe wskazówki, na przykład że minęło trochę czasu od ostatniego ćwiczenia, wraz z konkretną propozycją na najbliższe pięć minut. Żadnych symboli presji, żadnych czerwonych liczb mających wywoływać strach. Zakładamy, że dorośli, którzy dobrowolnie uczą się języka, nie potrzebują strachu, lecz małej okazji, by znów zacząć.
Uczucie bycia naprawdę zrozumianym w rozmowie jest silniejsze niż jakakolwiek odznaka.
Świadomy kompromis
Zdajemy sobie sprawę, że to podejście ma swoją cenę. Spokojne systemy generują mniej krótkoterminowego kopa, który w pierwszych dniach przywiązuje użytkownika do aplikacji, nasze liczby pod tym względem prawdopodobnie ustępują bardziej agresywnym aplikacjom. Akceptujemy to, ponieważ budujemy Norimo dla ludzi, którzy mają towarzyszyć językowi przez lata, a nie tylko dla dobrego pierwszego wrażenia. Jeśli ktoś po sześciu miesiącach zauważy, że motywacja utrzymuje się także bez serii i rankingu, ponieważ w podróży rzeczywiście mógł zapytać o drogę, nasze podejście spełniło swój cel.
Masz ochotę zacząć od razu?
Ucz się języków dzięki dialogom, nagraniom audio i powtórkom, we własnym tempie.